Wyprawa do Indii (2010) - cz.2.

Świętujemy w Indiach
Nasz pobyt w Indiach zbiega się ze świętami światła „DIWALI”  (od 5 listopada). To święto, w którym radość i zabawa przeplata się z mistycznymi rytuałami ku czci bogów. Wszyscy przygotowują się do świąt. Robią porządki. Zamiatane są ulice, sprzątane sklepy. Szał zakupów... To jednak nie tylko czas wielkich zakupów, ale również czas wzajemnego obdarowywania się przynajmniej symbolicznym upominkiem.
 
Domy, od najbiedniejszych po pałace, zostają ozdobione oliwnymi lampkami z wypalanej gliny. Wszystkie sklepy i drzewa mienią się światełkami.
Diwali jest zapewne najbardziej rozpowszechnionym świętem hinduskim.. Najważniejszym symbolem święta są lampki oliwne z wypalanej gliny, zwane oliwa. Mają one symbolizować zwycięstwo światła nad cieniem, czyli dobra nad złem.
 
Diwali trwa pięć dni. Pierwszy upływa na przygotowaniach do świąt. Drugi upamiętnia zwycięstwo Kryszny nad demonem Narakasurą, zaś najważniejszy, trzeci dzień poświęcony jest Lakszmi. Bogini szczęścia zapraszana jest do domów, pali się na jej cześć tysiące lampek, które jednocześnie chronią przed ciemnością, śmiercią i nieszczęściem. Czwartego dnia przygotowuje się świąteczne jedzenie, zaś figurki bogów w świątyniach są rytualnie obmywane w mleku i przystrajane w bogato zdobione szaty. Bogom składa się w darze jedzenie, dziękując im w ten sposób za bogactwo natury i pożywienie. Piąty, ostatni dzień jest świętem braci i sióstr. Tego dnia rodzeństwo spotyka się i wzajemnie siebie błogosławi.
7 listopada przypada trzeci dzień świąt, czyli w najważniejszy dzień Diwali. Już popołudniu słychać wystrzały sztucznych ogni i rakiet.
Wieczorem odmawiana jest wspólnie modlitwa, przed każdymi drzwiami ustawiane są lampki oliwne.
Następnie wychodzi się na ulice lub dachy domów, by wspólnie świętować, czyli odpalać rakiety, śmiać się, rozmawiać.
Razem z Rakeshem i jego sąsiadami do pierwszej w nocy jesteśmy na dachu „naszej” kamienicy. Widoki wspaniałe, miasto jak na dłoni. Z godziny na godzinę smog staje się coraz większy. To święto przypomina naszego Sylwestra, z tą różnicą, że u nas rakiety odpalane są o północy, a w Indiach kilka godzin wcześniej. W Polsce nie obywa się bez szampana i innych alkoholowych napojów, w Indiach nie pije się alkoholu. Mamy coraz więcej znajomych, wszyscy chcą mieć z nami zdjęcie.
 
Niezapomniane przeżycie. Dobrze, że przygotowałyśmy prezent dla Rakesha. On o nas pamiętał (i nie tylko on). Dzwoniła Ritu z życzeniami.
HAPPY DIWALI!!!!
Joga i ajurweda w Indiach

Jadąc do Indii miałyśmy w planie udział w zajęciach jogi oraz korzystanie z masaży ajurwedyjskich. Zadając sobie trochę trudu znajdujemy centrum jogi. Blisko świątyni sikhów. Miesiąc temu otwarto tu muzeum jogi i ajurwedy. Warte obejrzenia. Chcemy zapisać się na zajęcia jogi. Wypełniamy kwestionariusz, kserujemy paszporty, odbywamy wizytę u lekarza (potrzebna zgoda lekarza!). Na zajęcia mamy przyjść …..po świętach.  
Zbyt wiele spraw odkładamy na później. 
Wybieramy się  do Instytutu Tybetańskiego. Przed świętami nie ma tradycyjnych kolejek. Spotkamy się z dr tybetańskim, przemiłą lekarką. Na podstawie pulsu, oczu, języka i paznokci opisuje stan naszego zdrowia (każdej z osobna), zapisuje stosowne ziołowe lekarstwa i herbaty. Bierzemy zapas na 3 miesiące.  Nie są smakołykami.
W dalszym ciągu szukamy masaży ajurwedyjskich.  Pytamy naszego gospodarza, obiecuje popytać znajomych. Udaje się!!!!
Okazuje się, że 5 minut od naszego domu znajduje się przytulna klinika ajurwedyjska, a w niej przesympatyczny pan „dr Oj Boli”. Tak go nazywamy. Ma na imię Ali.
Od tego dnia (poza czasem, gdy nie ma nas w Delhi) jesteśmy codziennymi gośćmi naszego doktora.
Korzystamy kolejno z różnych masaży, inhalacji i ziołowej sauny. Jest CUDOWNIE!!!!
 
Masaże ajurwedyjskie znamy z Polski, ale te indyjskie są  inne.
Klimat maleńkiej indyjskiej kliniki pozostanie na długo w naszej pamięci. Korzystamy kolejno z masażu całego ciała ryżem i mlekiem, proszkiem, polewania głowy olejem, olejem całego ciała i głowy. Przed każdym masażem Ali kontroluje stan naszego zdrowia i decyduje, który z masaży będzie dla nas danego dnia najlepszy. Poza Alim w klinice pracuje 3 masażystów. Wszystkich szkolił Ali. Samopoczucie po masażach cudowne, nie wspomnę o skórze
 
W maleńkiej poczekalni - gabinecie  pełnej książek, lekarstw i wszelkich niezapomnianych zapachów spotykamy wiele osób przychodzących na konsultacje lekarskie, w tym wielu cudzoziemców.
 
W Indiach z medycyny ajurwedyjskiej korzysta ok. 80% ludności. Mamy nadzieję, że Ali skorzysta z naszego zaproszenia i wraz z masażystami pojawi się wiosną w Polsce.
 
Copyright ©2017 JOGA KLUB, Szkolenia, Doradztwo, Barbara Majewska
NIP: 784-150-25-77
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem